Jak możesz wesprzeć Gatakia?

Jesteśmy prywatną inicjatywą i od początku sami ciężko pracujemy na pomoc kotom: poświęcamy na to nie tylko prywatny czas, ale też swoje środki. Ale to dzięki pomocy osób, które nas wspierają możemy działać na o WIELE większą skalę.

Jeśli podoba Ci się to co robimy, możesz zakupić dla naszych kociaków karmę (odezwij się na na maila patakigrecja@gmail.com), postawić karmę na suppi albo zaadoptować kota pod naszą opieką wirtualnie.

Wirtualna adopcja

Środki z wirtualnej adopcji będą przeznaczane na karmę, opiekę weterynaryjną i suplementy dla danego kota.

Mamy pod stałą opieką ok. 30 kotów (w tym 15 w domu tymczasowym) i wiele z nich ma łatkę nieadopcyjnych: od lat nikt nie jest zainteresowany zapewnieniem im domów. Mamy też koty przewlekle chore, leczone paliatywnie czy wymagające pracy behawioralnej.
Dzięki Twojemu wsparciu możemy ratować więcej kotów.

Poznaj koty poszukujące wirtualnych opiekunów

Chcesz poznać innych naszych podopiecznych? Np. Spaślaka, Jacoba, Kluskę, Bobo, Grubika, Anię, Miterkę, Zidana, czy Czarka? Śledź nas na bieżąco na naszych social mediach.

Szef

W miejscu, gdzie złapaliśmy Szefa na klatkę łapkę, było bardzo dużo kotów. Planowałam tam wrócić na akcję kastrację. Jednak kiedy poszłam policzyć koty (po kilku dniach), okazało się, że wszystkie zostały otrute. Szefa od śmierci dzieliło kilka dni.

Szef miał taki zgniłe zęby, że stan zapalny i ropnie spowodowały w jego pysku powstanie dziur (m.in w podniebieniu). Miał zaawansowany koci katar. W przeszłości przez koci katar stracił oko. 

Poznaj całą historię Szefa

To kot, którego w centrum wsi zobaczył Thanasis. Kiedy przyszliśmy po niego z klatką łapką, był wychudzony, z pyska leciała mu ślina, miał oblepione brudem łapki i ledwo oddychał. Ale inny Grek przyszedł do nas zdziwiony, po co my tego kota zabieramy, przecież wygląda normalnie…

U weterynarza okazało się, że Szef miał taki zgniłe zęby, że stan zapalny i ropnie spowodowały w jego pysku powstanie dziur (m.in w podniebieniu). Miał zaawansowany koci katar. W przeszłości przez koci katar stracił oko. Był cały zarobaczony, zapchlony i zaświerzbiony, miał anemię. Okazał się kotem FIV plus.

I na początkowo przeraźliwie bał się ludzi, a kiedy ktoś próbował go dotknąć: rzucał się, próbując gryźć. Jednak w tym stanie nie mogliśmy go wypuścić na ulicę.

Dokładnie po 12 tygodniach Szefowi coś przeklikało w głowie. I zaczął nabierać do nas zaufania. Dzisiaj to najcudowniejszy, najbardziej miziasty i pro ludzki kot, jakiego kiedykolwiek spotkałam.

Co przerażające: w miejscu, gdzie złapaliśmy Szefa na klatkę łapkę, było bardzo dużo kotów. Planowałam tam wrócić na akcję kastrację. Jednak kiedy poszłam policzyć koty (po kilku dniach), okazało się, że wszystkie zostały otrute. Szefa od śmierci dzieliło kilka dni.

Niestety u Szefa nic nie jest adopcyjne: ani wiek, ani mity na temat FIV, ani umaszczenie, ani wypadający języczek, którym czasem wszystko ślini. Ale kochamy go jak swojego kota i nie pozwolimy, by kiedykolwiek wrócił do tego piekła bezdomności.

Mawro

Mawro stracił swojego brata i najlepszego przyjaciela – kochał ich całym sercem. Nigdy nie widziałam kota, który tak bardzo przeżył stratę innego zwierzęcia. On szukał ich przeraźliwie miaucząc. Z czasem wyszło, że cierpi na przewlekłe problemy z pęcherzem i gdyby w końcu nie trafił do naszego domu tymczasowego, jako całkowicie niewychodzący kot, prawdopodobnie umarłby w strasznych cierpieniach z powodu nawracających struwitów.

Historia Mawro poruszyła wiele serc: to jeden z naszych pierwszych podopiecznych. Przyszedł do nas w grudniu, z bratem. Chłopaki mieli nie więcej niż 1,5 mc. Obydwoje przeraźliwie bali się człowieka, ale umierali z głodu. Co stało się z ich matką? Nie wiemy. 

Poznaj całą historię Mawrusia

Historia Mawro poruszyła wiele serc: to jeden z naszych pierwszych podopiecznych. Przyszedł do nas w grudniu, z bratem. Chłopaki mieli nie więcej niż 1,5 mc. Obydwoje przeraźliwie bali się człowieka, ale umierali z głodu. Co stało się z ich matką? Nie wiemy. Wtedy jeszcze nie mogłam zabrać ich do domu, tam gdzie wynajmowałam mieszkanie, właściciel nie zgadzał się na koty. Thanasis się nad nimi zlitował i zabrał je do swojego warsztatu.
Historia Mawro (dzisiaj dostałby imię Mawros)

Mawro bał się wszystkiego: ludzi, wysokości, innych zwierząt. Kochał tylko swojego brata. Jego brat – Aspro, cierpiał na syndrom głodu. Mimo, że odkąd do nas trafił nie brakowało mu jedzenia, rzucał się na wszystko. Nawet na obierki z warzyw. Któregoś dnia wyszedł z warsztatu wprost do klatki psów myśliwskich. Pewnie skusiło go jedzenie w ich miskach. Znaleźliśmy jego szkielet.

Mawro przeraźliwie płakał za swoim bratem. Wszędzie go szukał.

Po jakimś czasie bardziej otworzył się na ludzi. I zaprzyjaźnił z innym kotem, który do nas trafił – z Piratem.

Chłopaki kochali się z całego serca. Któregoś dnia Pirat też zaginął. Szukaliśmy go wiele dni. Wszędzie. Na wsi. Po polach. W lasach. Nigdy nie znaleźliśmy nawet śladu Pirata. Trutka albo zabiły go psy.

Wszyscy mieliśmy złamane serce: Mawro i my. Mawro zaczął sikać krwią. Wtedy zaczęły się jego problemy z pęcherzem.

Na szczęście mniej więcej w tym czasie Mawro wreszcie mógł się stać kotem niewychodzącym. Ogromnie związał się wtedy z nami, z ludźmi, a Thanasis stał się jego ukochanym człowiekiem.

Jednak każda zmiana, stres powodowała jego problemy z pęcherzem, a te w końcu zaczęły powodować struwity.

Mawro wielokrotnie musiał być hospitalizowany i cewnikowany, aż wreszcie udało się opanować jego stan odpowiednimi lekami i karmą. Nadal jest jednak kotem niesamowicie wrażliwym: jak Mawro kocha, to robi to CAŁYM sercem. Jednak nie radzi sobie z ogromem swoich emocji i zapewne ma to związek z tym, że bardzo szybko został sierotą.

Gdyby Mawro nie zamieszkał w domu, ze swoją wrażliwą naturą, prędzej czy później umarłby straszną, bardzo bolesną śmiercią z zatkaną cewką moczową. Chyba, że wcześniej zjadłby trutkę, padłby ofiarą psów, złych ludzi, zginął pod kołami samochodu…

Wiele lat bardzo aktywnie szukałam mu domu. Dzisiaj Mawruń ma około 6 lat. I trudno mi uwierzyć, że jeszcze ma szansę na dom. Ale my robimy wszystko, by ten dom dla niego stworzyć.

Wiki

Diagnoza po złapaniu? Zapalenie układu oddechowego, potężna anemia, grzybica i… kompletnie rozwalone nerki.

Bardzo długo szukałam dla niej pomocy w Polsce, bo na greckiej wyspie trudno o specjalistyczną pomoc dla kotów nerkowych. Już po pół roku wyczerpaliśmy wszystkie metody leczenia i przy każdej kolejnej wizycie słyszeliśmy, że to cud, że Wiki jeszcze żyje...

Wiki kilka razy miała bardzo duże kryzysy – tak duże, że jechaliśmy z nią do weta z myślą, że jedziemy się z nią pożegnać, ale udawało się je opanować, a weterynarze mówili, że chociaż to dziwne, to jeszcze nie jej czas.

Poznaj całą historię Wiki

Wypatrzyłam ją po drodze z kawy w pobliskim miasteczku portowym. Siedziała skulona, ale mimo to dostrzegłam jak chuda była. Wróciliśmy po nią na drugi dzień: z transporterem. Była tak nieufna, że zdrapała mi rękę do krwi, na szczęście udało mi się ją utrzymać i wrzucić do środka.

Diagnoza? Zapalenie układu oddechowego, potężna anemia, grzybica i… kompletnie rozwalone nerki.

Bardzo długo szukałam dla niej pomocy w Polsce, bo na greckiej wyspie trudno o specjalistyczną pomoc dla kotów nerkowych. Już po pół roku wyczerpaliśmy wszystkie metody leczenia i przy każdej kolejnej wizycie słyszeliśmy, że to cud, że Wiki jeszcze żyje.

Jednak czarny, nerkowy kot nie cieszył się żadnym zainteresowaniem. Na szczęście udało nam się uzyskać dla niej pomoc od zaprzyjaźnionej wet Pauliny z fundacji Bubble of Good i cudownej dietetyk Aliny, która ułożyła specjalnie dla Wiki dietę.

Wiki kilka razy miała bardzo duże kryzysy – tak duże, że jechaliśmy z nią do weta z myślą, że jedziemy się z nią pożegnać, ale udawało się je opanować, a weterynarze mówili, że chociaż to dziwne, to jeszcze nie jej czas.

Wiele razy słyszeliśmy, że to cud, że ten kot jeszcze żyje. Ale ona bardzo chce żyć… i z dzikulca stała się miziastą przylepą zakochaną w Marcinie.

Dlatego cieszymy się każdym dniem z Wiki.